• Wnętrze kościoła
    Wnętrze kościoła

    Ołtarz główny i boczne

  • Kościół z zewnątrz
    Kościół z zewnątrz

    Widok od strony zachodniej

  • Dożynki
    Dożynki

    Dożynki parafialne

  • Boże Ciało
    Boże Ciało

    Boże Ciało

Obraz z kamery - na żywo 24h

Znajdź nas na Facebooku

Nasza Szkoła - ZSP Pawłów

Diecezjalne Radio DOXA.FM

Gość Opolski

Projekt: faceBóg

Z życia Kościoła i Diecezji

 

 

Nasza Wiara

Akcja JEDEN Z NAS

Portal WIARA.PL

Diecezjalna Fundacja Ochrony Życia




 

Weź się uśmiechnij

źródło: usmiechnijsie.deon.pl



Święty Michał Archanioł

Święty Michał Archanioł - wspomnienie 29 września
Odpust parafialny ku czci Św. Michała Archanioła
obchodzimy w niedzielę po 29 września

Image

Któż, jak Bóg!


Pismo święte Starego Testamentu mówi o Archaniele Michale jako jednym z najpotężniejszych duchów niebieskich, Wodzu Izraela, który towarzyszy temu ludowi w jego dziejach (Dn 10,13.21; 12,1). Jeszcze więcej o nim mówią starotestamentalne księgi apokryficzne (Księga Henocha, Apokalipsa Barucha, Apokalipsa Mojżesza). Michał w tych księgach występuje jako osoba pierwsza po Bogu. Jest Archaniołem, jednym z czterech najpotężniejszych duchów, księciem aniołów, obdarzonym szczególnym zaufaniem przez Boga i kluczami do nieba. On składa ofiarę na niebieskim ołtarzu świętego świętych; jest aniołem sprawiedliwości i sądu, aniołem łaski i zmiłowania, aniołem miłosierdzia Bożego. On wstawia się za Izraelitami, jest ich aniołem.

W Liście Św. Judy Apostoła pojawia się jako walczący z szatanem o ciało Mojżesza. W Apokalipsie Św. Jana Apostoła ukazany jest jako stojący na czele hufców niebieskich walczących zwycięsko z szatanem i jego zwolennikami.

We wczesnochrześcijańskim piśmiennictwie (Tertulian, Orygenes, Hermas, Didymus) uchodzi za Księcia Aniołów; Archanioła, któremu Bóg powierza zadania wymagające szczególnej siły. On wstawia się za ludźmi przed Bogiem; jest aniołem Ludu chrześcijańskiego; On stoi u wezgłowia umierających a potem towarzyszy im w drodze do wieczności.

Z tymi właśnie funkcjami złączył się, poczynając od XII wieku jego patronat nad kaplicami cmentarnymi.

W ikonografii przedstawiano go także z wagą w ręku, do odmierzania dobrych uczynków. Już od wczesnych wieków chrześcijaństwa uważany jest za wodza a zarazem pogromiciela zbuntowanych aniołów; tak też przedstawia go najczęściej malarstwo w sztuce ikonograficznej.

KULT Świętego Michała Archanioła istniał już w starożytności chrześcijańskiej; świadczy o tym wiele dowodów liturgicznych. Znacznie pó?niej pojawił się kult oddawany na Górze Gargano koło Siponte w południowej Italii, gdzie miał się. zjawić Św. Michał Archanioł. Cześć ta miała początkowo charakter lokalny, pó?niej jednak została rozszerzona na cały Kościół - w dniu 8 maja. Z czasem Jego imię. weszło do liturgii mszalnej, przy poświęceniu kadzidła i w liturgii pogrzebowej.

Święty Michał Archanioł ukazał się także za czasów Św. Grzegorza Wielkiego, papieża, w Rzymie podczas procesji przebłagalnej odprawianej na zamku zwanym odtąd Zamkiem świętego Anioła, i włożył miecz do pochwy na znak, że Bóg odwróci srożący się gniew od ludu rzymskiego. Odtąd dżuma ustała.

Oprócz tego znanych jest jeszcze kilka innych sanktuariów Św. Michała w Kościele.

Kościół Rzymski czcił św. Michała zawsze dnia 29 września. W czasie ostatniej reformy Kalendarza Rzymskiego, w tym dniu dołączył Kościół także do czci liturgicznej świętych archaniołów Rafała i Gabriela.

Święty Michał Archanioł czczony jest jako Patron i protektor Kościoła świętego; zwycięski obrońca w walce z szatanem, z jego pokusami i mocami piekielnymi. Kościół Wschodni czci go także jako patrona chorych.

Święty Michał Archanioł jest patronem Austrii i Niemiec, a w Polsce patronem Małopolski i diecezji łomżyńskiej.

Sługa Boży ks. Bronisław Markiewicz pod Jego imieniem założył dwa zgromadzenia zakonne: męski i żeński, którym zlecił wychowanie młodzieży, zwłaszcza opuszczonej i sierot (Księża Michalici i Siostry Michalitki).

IMIĘ - W Polsce pod jego imieniem wybudowano ponad 300 kościołów; Jego imię nosili polscy królowie, biskupi, szlachta i lud. Do ostatnich lat było to imię powszechnie używane. Dzisiaj ponownie imię św. Michała nadaje się coraz cząściej na chrzcie świętym. Od tego imienia wzięło swoją nazwę aż 222 miejscowości w naszej Ojczy?nie.

Kościół ponad 20 osobom tego imienia przyznał chwałę świętych lub błogosławionych, między innymi: Michał de Sanctis (1590-1625), Michał Garicoits (1797-1863), Michał Ghebre (1791-1855) misjonarz, Michał Rua (1837-1910), Michał Franciszek Cordero (1865-1910), Michał Pro (1891-1927).

ks. Michał Chorzępa

pobrano ze strony: www.adonai.pl

--------------------------------------------------------------------------------------

Image

W San Colombo na terenie Hiszpanii żyła karmelitanka bosa S. Filomena. Ta zakonnica, która potem zmarła w opinii świętości, w gorących modlitwach zapytywała Boga, co należy czynić, aby zapewnić większą chwałę Kościołowi: Objawił się jej wtedy Św. Michał Archanioł i rzekł trzy razy na potwierdzenie powagi i ważności tego co powie:
- Rozgłaszaj moją wielkość!,
- Głoś wszędzie  o  mojej wielkości!,
- Mów wiele o mojej potędze!

Świątobliwa Filomena uświadomiła sobie wtedy niezmierną potęgę i władzę tego Archanioła. Zrozumiała, że spośród duchów niebieskich jest najdoskonalszym i w miłości najbardziej podobnym do samego Boga; że swoich czcicieli szczególną otacza opieką w życiu, przy śmierci i po zgonie.

Wkrótce potem S. Filomena miała drugie widzenie, które sama tak opisała: "Ujrzałam Najśw. Serce Pana Jezusa, napełnione miłością do ludzi, idące przez drogi świata. Utrudzone słaniało się w prawo i lewo, doznając ran z powodu przydrożnych cierni. Z poranionego Serca spływała Krew, uży?niając ziemie. Kiedy to serce przeczyste na wylot wydało z siebie łaskę i miłość, zbliżyły się do Niego dwie gwiazdy , aby Je podtrzymać. Zrozumiałam, że przecudna gwiazda od prawej strony, czyli od strony boleści była to Niepokalana Dziewica, Matka Jezusa. Drugą gwiazdą równie wspaniałą i jasną, od strony miłości, był św. Michał Archanioł. Najśw. Serce zmieniło się także w gwiazdę. Chrystus Pan mówił do Matki: "niechaj się stanie to, o co prosisz". Maryja mówiła do Anioła:" leć, roznoś to, co Syn mi daje". św. Michał odpowiadał:"Któż jak Bóg". W trójkącie gwiazd widziałam obraz Opatrzności, w troistości osób jedność woli. Bo zarówno Maryja chciała wyprosić, jak Chrystus udzielić, a św. Michał rozdać. Zrozumiałam, że wszystkie łaski dla uratowania Kościoła wyjedna Niepokalana, a rozniesie je  jeden tylko św. Michał!

Historia wielkości ARCHANIOłA MICHAłA bierze swój początek w niebie, gdy wszystkie zastępy anielskie zostały poddane próbie posłuszeństwa, z której wyłamał się anioł światłości - Lucyfer i jego zwolennicy. Ostatnia księga Pisma świętego Apokalipsa zamieszcza taki opis: "I nastąpiła walka na niebie: Michał i jego aniołowie mieli walczyć ze Smokiem. I wystąpił do walki Smok i jego aniołowie...I został strącony wielki Smok, Wąż starodawny, który się zwie diabeł i szatan, zwodzący całą zamieszkałą ziemię, został strącony na ziemię, a z nim strąceni zostali jego aniołowie".  Po zwycięstwie nad zbuntowanymi duchami św. Michał Archanioł został wodzem zastępów niebieskich.

Przed przyjściem Chrystusa Pana nazywano św. Michała księciem narodu izraelskiego. Bóg dodając im Go za Opiekuna powiedział: "Oto Ja posyłam anioła przed tobą, aby cię strzegł w czasie twojej drogi i doprowadził cię do miejsca, które ci wyznaczyłem. Szanuj go i bąd? uważny na jego słowa. Nie sprzeciwiaj się mu w niczym, gdyż nie przebaczy waszych przewinień, bo imię moje jest w nim. Jeżeli będziesz wiernie słuchał jego głosu i wykonywał to wszystko, co ci polecam, będę nieprzyjacielem twoich nieprzyjaciół i będę odnosił się wrogo do odnoszących się tak do ciebie".

Dzięki Jego pomocy naród żydowski wszedł w posiadanie ziemi obiecanej. Właśnie u jej wrót, po cudownym przejściu przez Jordan, kiedy jego wody rozstąpiły się przed izraelitami, objawił się św. Michał - Jozuemu.  Jakże wielka musiała być Jego świętość , skoro Jozue usłyszał: "Zdejm obuwie z nóg twoich, albowiem miejsce na, którym stoisz, jest święte"  Następnie dał mu instrukcje jak mają zdobyć ufortyfikowane murami Jerycho. Innym razem jak czytamy w drugiej księdze Machabejskiej kiedy wielkorządca Syrii Heliodor wraz z żołnierzami wszedł do świątyni Jerozolimskiej by ją zrabować, profanując tym samym święte miejsce. Na obronę świątyni przybyli Aniołowie. "Ukazał się im bowiem jakiś koń przybrany najozdobniejszym czaprakiem, niosącym na sobie strasznego je?d?ca. Koń rzuciwszy się gwałtownie, zawisł nad Heliodorem przednimi kopytami, a je?dziec ukazał się w złotej zbroi. Ponadto ukazali się mu dwaj inni młodzieńcy o nadzwyczajnej sile, uderzającej piękności i w przepięknych szatach. Oni to stanęli z obydwu stron i bez przerwy go biczowali, zadając mu wiele uderzeń. To święty Michał wraz z dwoma Aniołami karali chciwość, kradzież i zbezczeszczenie świątyni.

Te wydarzenia jak i kilka podobnych, które są ukazane w Starym Testamencie wyra?nie świadczą, że św. Michał będąc przyjacielem i obrońcą Bożego ludu nigdy go nie opuścił i odgrywał istotną rolę we wszystkim, co go dotyczyło.

W Nowym Testamencie św. Michał kontynuuje tę rolę jako Patron i Anioł stróż Kościoła. Po  Wniebowstąpieniu Pana Jezusa przychodzi na pomocą wiernym w chwilach najtrudniejszych w sposób cudowny. Już  Konstanty Wielki żyjący na przełomie III-go i IV-go wieku po zwycięskiej bitwie nad pogaństwem zbudował kościół na cześć św. Michała, gdzie miało miejsce wiele cudownych uzdrowień za przyczyną tego św. Archanioła.

Również późniejsze wieki chrześcijaństwa na różne sposoby sławiły Tego Niebieskiego Rycerza Chwały Bożej, budując  liczne kościoły sławiące Jego imię lub obierając go za patrona państw, rycerstwa czy zgromadzeń.  Toteż  Kościół przez wieki, naznaczony licznymi  śladami cudownego działania pierwszego z pośród wszystkich Książąt Niebieskiego Dworu zapewnia, że św. Michał dany jest nam od Boga jako obrońca i przychodzi z pomocą każdemu, ktokolwiek Go wzywa. Szczególną opieką otacza zwłaszcza dusze kuszone przez szatana.

św. diakon Pantaleon  mówi, że odkrywa nam nawet zasadzki szatana i udaremnia jego podstępy i tym sposobem chroni od gro?nego upadku i nieszczęścia.

Ojciec Nieremberg opisuje historię pewnego sługi potężnego pana, który przez wiele lat prowadził żywot bezbożny, a gdy bliskim był zgonu, szatan stawił mu przed oczami grzechy jego i tym sposobem przywiódł do rozpaczy. Grzesznik ów nie chciał się spowiadać, wołając, że jest potępiony. Ponieważ jednak przez całe życie zachował w sercu nabożeństwo do św. Michała i nie
przestał wzywać Jego przyczyny, wielki ten Archanioł raczył mu się ukazać przed zgonem i powiedział, że modlił się za niego do Pana i uprosił mu trzy godziny życia, aby się mógł wyspowiadać, przyjąć Sakramenty św. i zejść ze świata w łasce Bożej. Natychmiast po tym wydarzeniu  wysłał swego brata, by sprowadził kapłana, którego ku swemu zdumieniu spotkał już w drodze, ponieważ jak oznajmił mu ksiądz powiadomił go o tym jakiś nieznajomy mężczyzna, aby udał się pod wskazany adres i wyspowiadał umierającego.

Ten przykład jak i wiele mu podobnych, które  przekazywali w swoich pismach święci dają nam pewność, że święty Michał Archanioł pobożnym swym czcicielom wyjednywał nie tylko odwagę i siłę do oparcia się zasadzkom piekielnym, ale nadto osobiście walczy za nich, jeśli widzi, że szatan silnie na kogo nastaje, i że ten bliski jest upadku. Co więcej, św. Brunon  biskup z Segni, żyjący pod koniec XI w. twierdzi, że św. Michał tak bardzo miłuje ludzi, iż bezustannie we dnie i w nocy walczy za nich przeciw smokowi piekielnemu a nawet wzywa podwładnym mu aniołów do potykania się z nim razem, abyśmy nie zostali zwyciężeni przez naszego odwiecznego nieprzyjaciela.

Nawet jak dodaje dalej wspomniany św. diakon Pantaleon  wielki ten Archanioł widząc, iż który ze czcicieli jego pozostaje w niełasce u Boga, prosi Pana, aby raczył czekać jego nawrócenia i sam czyni się niejako zakładnikiem za niego, obiecując Bogu, że ten grzesznik już Go obrażać nie będzie, bo w niebezpieczeństwie On mu zawsze pospieszy z pomocą. św. Michał ma również zlecone sobie od Boga pocieszanie dusz w czyśćcu cierpiących, którym przynosi ochłodę w cierpieniach i wyprowadza ich z stamtąd do krainy światłości. Dlatego tym bardziej przez Niego powinniśmy polecać naszych bliskich zmarłych dobremu Bogu.

Myślę, że bez końca można by wymieniać dobrodziejstwa, jakie otrzymujemy za Jego pośrednictwem, toteż wzywajmy tego niezwykle potężnego Hetmana, bo zaczęły się ostateczne czasy.  "Cudowny św. Michale, Książe Niebieskiego Dworu, módl się za nami teraz i w godzinę śmierci".           
ks. Jerzy Pietrzak

pobrano ze strony http://www.pawlowski.dk

Aniołowie i demony - odwieczna walka

ks. Alfons Józef Skowronek

Za klarownym tytułem tego szkicu kryje się barwne spektrum ujęć problemu. Zacznijmy od szatana. Jeden z katolickich teologów w pokaźnym dziele święci swe pożegnanie z diabłem, inny, protestancki, utrzymuje, że duchy i demony należą do świata, z którym nauki przyrodnicze i technika kategorycznie się rozprawiły.

A Biblia? Stary Testament nie jest zainteresowany duchami i aniołami, lecz Bogiem jednym i jedynym. W Nowym Testamencie szatan nigdy nie jest przedmiotem przepowiadania Jezusa, który swego działania nie pojmował jako walki z nim. Dopiero po śmierci Jezusa na scenie chrześcijańskiej tradycji zaroiło się od aniołów i diabłów. Wspomnieć też należy o nieprzewidzianych negatywnych następstwach, jakie wiara w szatana wyzwoliła w obłędzie opętania - o polowaniach na czarownice i prześladowaniach żydów. Inne stanowiska są mniej radykalne. Niektórzy autorzy odrzucają wprawdzie wiarę w demony wraz z opartą na nich praktyką egzorcyzmów, nie negują jednak istnienia szatana. Wielu teologów skłania się ku interpretacji Paula Tillicha, dla którego aniołowie i diabły są "konkretnie-poetyckimi symbolami określonych idei i mocy bytu". Symbole te wskazują na dialektykę istnienia, na nieprzerwaną walkę między budującymi a niszczycielskimi siłami osobowości, społeczeństwa i historii.


Główny kierunek wczesnochrześcijański zna trzy różne podporządkowane Bogu duchy: aniołów, demonów i szatana. Warto poświęcić im kilka refleksji.


Aniołowie

 

"Czy Pan/Pani wierzy w aniołów?". Z takim lub podobnym pytaniem spotkać się można dość często. Odpowied? na nie zależy od tego, co pytani rozumieją przez "wiarę". W sensie najbardziej radykalnym i wewnętrznym "wiara" oznacza postawę człowieka, który całkowicie i bez zastrzeżeń powierza się Bogu, postawę, która głęboko wiąże się z miłością i nadzieją. Powierzyć się Bogu znaczy widzieć sens własnego życia w poszukiwaniu i znajdywaniu Boga, w oddaniu się Mu z nadzieją i miłością także w śmierci. Już tutaj jesteśmy na tropie myśli, że wiara w aniołów jest z gruntu inną postawą niż wiara w Boga.


Wśród rozlicznych danych biblijnych zatrzymajmy się tylko na tych, które istotę aniołów uwypuklają w ich roli Bożych wysłanników, osłaniających człowieka i towarzyszących mu w umieraniu. W prześledzeniu wielu odnośnych tekstów, które ze względu na rozmiar trudno tu przytaczać dosłownie, Czytelnika pozostawić musimy sam na sam.


Co o aniołach mówi nauczanie Kościoła? W epoce średniowiecza zwołany został IV Sobór Laterański (1215), na którym ogłoszono dokument o aniołach, i jest to do dziś jedyna uroczysta oficjalna deklaracja na ich temat: Trzy Osoby Boskie "są jednym wszystkich rzeczy początkiem, stwórcą wszystkiego, co widzialne i niewidzialne, co duchowe i materialne. Ten jeden Bóg wszechmocną swoją potęgą, od początku czasu, utworzył jednakowo z nicości i jeden, i drugi rodzaj stworzeń, tj. istoty duchowe i materialne: aniołów i świat, a na koniec naturę ludzką, jakby łączącą te dwa światy, złożoną z duszy i ciała. Diabeł bowiem i inne złe duchy zostały przez Boga stworzone jako dobre z natury, ale sami uczynili się złymi". Tę naukę z 1215 roku powtórzył prawie dosłownie Sobór Watykański I (1870). Obydwa sobory nie wspominają o jakiejś rzeczywistej pośredniczącej misji aniołów. W całej historii Kościoła przyjmuje się ich istnienie, lecz nigdy nie zostało ono zdefiniowane jako obowiązujący dogmat, co oznaczałoby, że chrześcijanie "nie muszą" wierzyć w egzystencję tych czysto duchowo-osobowych istot. Chrześcijanin wierzy w Boga Trójjedynego. Mimo to poetyckie pojęcie "anioł" zrosło się nierozerwalnie z ludzkim życiem i przeniknęło do naszego codziennego języka. A bierze się to stąd, że my możemy wprawdzie mieć bezpośrednie przeżycie Boga, jest ono jednak jednocześnie i pośrednie - dokonuje się bowiem poprzez medium "rzeczy stworzonych".


Skądinąd zakodowało się w nas cudne przeświadczenie, że w sensie ścisłym ludzie są dla innych ludzi aniołami (oczywiście i na odwrót). Mogą być dla siebie niebem (Gabriel Marcel) i piekłem (Jean-Paul Sartre). Ludzie w ten sposób stać się mogą "wysłannikami i zwiastunami" Boga, innych "dotykać", z sobą "jednać". Wcale nie tak rzadko usłyszeć można przecież wyznanie: "Jesteś moim aniołem". Słowo "anioł" ma to do siebie, że z lekkością przenosi się na drugiego. Istnieje szkockie powiedzenie: "Aniołowie potrafią fruwać, ponieważ traktują siebie lekko". Naturalnie, przestrzegać należy przed lud?mi, którzy dla drugich ustawicznie chcą być "aniołami", ponieważ nie traktują siebie lekko, lecz ze śmiertelną powagą. Aniołowie w ludzkiej postaci istnieją jednak rzeczywiście.


Istnieją też siły i moce, pozytywne lub negatywne, które są nieosobowe, a przy tym wywierają na nasze życie decydujący wpływ. Jeżeli wpływy te są pozytywne, wówczas poszerzają się możliwości i horyzonty naszego życia, swobodnie możemy nabrać tchu i odprężyć się. Także i te błogie stany są "wysłannikami Boga", siłami odbudowy, rekonstrukcji, których przeżywanie zawdzięczamy Stwórcy. Często mówi się wtedy o ener- giach, których przypływ człowiek odczuwa niemal fizycznie. O aniołach mówić możemy i tam, gdzie nasze działania i czyny wywarły dobry wpływ na nas samych i na innych. Faktycznie: nasze czyny są naszymi aniołami, dobre czy złe. Także losowe cienie stać się mogą dla nas ochronną tarczą, którą zawdzięczamy rzeczywistości nie z tej ziemi. Istnieją więc "aniołowie" osobowi i nieosobowi.


Ideał anioła stać się może jednak antropologicznie bardzo niebezpieczny, ponieważ kwestionuje, względnie deprecjonuje, fundamentalny wymiar bycia człowiekiem - jego cielesność. Teresa z Lisieux, w nawiązaniu do biblijnego passusu: Czyż nie wiecie, że będziemy sądzili także aniołów?


(1 Kor 6, 3), przed stu laty postawiła sobie pytanie: Co odróżnia człowieka od aniołów? I odpowiada: Człowiek ma ciało. Podatność na cierpienie wynosi nas ponad aniołów. Między Bogiem a człowiekiem istnieje wię? krwi. Bóg jest nam o wiele bliższy od wszystkich aniołów. Aniołowie nie mogą być tak szczęśliwi jak ludzie, albowiem - jak pisze św. Teresa - być lepszym od anioła znaczy być osobą miłującą sercem, ciałem i krwią.


Demony - upadli aniołowie

 

Stary Izrael zna wiarę w duchy (demony) wyrządzające szkody, które trawionego gorączką chorego osaczają jak dzikie zwierzęta (por. Ps 22, 13-14) albo jak Bóg wypuszczający z kołczana strzały, aby zadać mu rany (por. Hi 6, 4). Na ?ródła informujące o pochodzeniu fenomenu demonów natrafiamy dopiero w czasach Nowego Testamentu w opowiadaniu o grzechu i karze aniołów (por. 2 P 2, 4; Jud 6 oraz pozabiblijna etiopska Księga Henocha 6-16). Według tego mitu aniołowie zadający się z ludzkimi kobietami byli karani degradacją i musieli opuścić niebo. Wyrosła na tym gruncie etiologia demonów mówi: Przedstawiane jako giganci półludzkie dzieci upadłych aniołów wzajemnie się zabijają, a z ich zwłok wydobywają się demony, które odtąd, bezcieleśnie, sieją na ziemi spustoszenie. Wykształcenie się wczesnożydowskiego mitu zainspirował starszy mityczny przekaz o małżeństwach bogów z Księgi Rodzaju (por. 6, 1-4). Podczas gdy aniołom obcy jest popęd seksualny i nie rozmnażają się one (por. Mk 12, 25; Księga Henocha 15, 3-6; Tb 12, 19), upadli aniołowie i demony opanowane są przez bardzo silny instynkt płciowy.


Pozostając na gruncie Starego Testamentu, trzeba powiedzieć, że za zło odpowiedzialny jest człowiek, że demony i figura szatana nie mają tu większego znaczenia i że nawet u Hioba za sprawcę cierpienia uważany jest Bóg. Pochodzenie grzechu i winy łączone jest z człowiekiem. Właściwe opętanie człowieka przez szatana nie jest w ogóle tematem dla Starego Testamentu. Demoniczne duchy występują tu tylko na peryferiach i raczej w sensie metaforycznym.


Nowy Testament zderza się natomiast ze światem, w którym mity grecko-hellenistyczne przenikały już do judaizmu. W języku nowotestamentowym słowo "szatan", względnie "diabeł" występuje tylko w liczbie pojedynczej i jest wyra?nie odróżniane od demonów. Nowy Testament nigdy nie mówi o wypędzeniu diabła, szatan nigdy nie jest przedmiotem egzorcyzmów, lecz występuje jako silny kontrpartner Jezusa i Boga. W roli kusiciela przystępuje wyłącznie do Jezusa. Nowy Testament nie mówi nigdzie, że szatan nakłania człowieka do grzechu lub do złego. A jeżeli Judasz opisany jest jako diabeł albo mąż przechwycony przez diabła, wówczas wyra?nie zarysowany zostaje niepojęty wewnętrzny status tego ucznia (por. łk 22, 3; J 13, 27). W podobny sposób - jako szatan - przedstawiony zostaje przez Jezusa Piotr, ponieważ usiłuje Go odwieść od męki i śmierci i występuje jako kusiciel (por. Mt 16, 23). Dlatego też w Piotra nigdy nie wmawiano opętania, a jego działaniu nie przypisywano diabelskiego podłoża. Gdy Jezus sam nazwany zostaje przez faryzeuszy szatanem (Belzebubem), wówczas w interpretacji Ewangelisty występuje tenże właśnie jako kontrpartner, który obrazuje negatywną - a przecież z gruntu nierealną -możliwość Jezusa. Nieodparcie powstaje wrażenie, że nowotestamentowi narratorzy pragną wyeksponować Jezusowe "tak" w stosunku do Boga i do woli Ojca. W szatanie ukazana zostaje tylko inna możliwość, "Nie" rzucane Bogu jest jednocześnie upersonifikowane.

Inaczej ma się sprawa z demonami. Zaskakujące jest, że w Nowym Testamencie demony nie występują jako siły podżegające do grzechu, podczas gdy w tradycji żydowskiej jawią się jako wspólnicy szatana. Z tym nie spotykamy się w Nowym Testamencie. Demony nie zakłócają bezpośrednio stosunku Boga i człowieka. Owszem, są opisywane jako duchowe siły sprowadzające na człowieka choroby i wyrządzające fizyczne szkody. W liczbie sięgającej aż po "legion" wdzierają się w człowieka i znów mogą z niego wychodzić. Ich opis, szczególnie u Synoptyków, sprawia wrażenie, że człowiek zostaje przez nie opętany, tak że przestaje być sobą. Tego typu zawłaszczenie przez demona nigdy nie jest jednak rozumiane jako osobista wina człowieka - z takim ujęciem sprawy Jezus polemizuje. Również wypędzenie demonów nie jest u Jezusa egzorcyzmem we właściwym tego słowa znaczeniu, jak było to w rytualnym zwyczaju w judaizmie, lecz dokonuje się w kontekście orędzia zbawienia człowieka. Zamanifestowany ma być fakt, że z przyjściem Jezusa świat zostaje oddemonizowany. Pokazane ma być, jak cudownie Bóg działa dla człowieka i uwalnia go od najróżniejszych chorób. Człowiek, miotany przez siły demoniczne, wyzwolony zostaje ku temu, co pozytywne, do zbawienia i pokoju. W tym sensie wypędzanie demonów przez Jezusa staje się znakiem wyzwolenia z ogólnej sytuacji zatracenia człowieka. W ślad za Chrystusem władza nad demonicznymi siłami dana jest także uczniom. W świetle literackich rodzajów biblijnych wypowiedzi można dostrzec, jak mało Staremu i Nowemu Testamentowi zależy na dogmatycznym uściśleniu postaci szatana, złych sił i demonów. Są one raczej formą wyrazu dla permanentnego zagrożenia człowieka.


Szatan w potrzasku

 

W intrygę tego krótkiego artykułu szatan wpisał się już siłą rzeczy i dość obszernie w poprzedni paragraf o demonach. Spoglądam na dwa tytuły książek: Realność szatana, swego rodzaju zwięzły almanach o tytułowym "bohaterze", i zeszyt "Lumiere&Vie" z 1993 roku zatytułowany Le diable sur mesure ("Diabeł ponad miarę") w całości poświęcony szatanowi. Nasuwa się myśl, że w niniejszym eseju szatan zasługuje pewnie na osobne zakwaterowanie. W literaturze zagwarantował sobie niepodważalną pozycję. Przykładem tego mogą być chociażby: Pod słońcem szatana Georgesa Bernanosa, Doktor Faustus Thomasa Manna, Esej o diable Giovanniego Papiniego, Rozmowy z diabłem Leszka Kołakowskiego, Diabły z Loudun Aldousa Huxleya czy opera Krzysztofa Pendereckiego o tym samym tytule.


Czy wiara w diabła jest filarem chrześcijaństwa? Czy można wierzyć w diabła? Odpowied? będzie inna, ale równocześnie podobna do tej, gdy pytaliśmy o wiarę w aniołów. Czasownik "wierzyć" w języku polskim występuje w trzech podstawowych kolokacjach: wierzyć w coś - wierzyć komuś - wierzyć w kogoś. Pierwszy modus wierzenia ma charakter raczej neutralny. Inaczej ma się sprawa w dwu pozostałych przypadkach, a więc z wiarą komuś i wiarą w kogoś. Wierzyć komuś (lepiej zawierzyć) to darzyć drugiego głębokim i bezwarunkowym zaufaniem - człowiek wie, że tutaj czeka na niego szczęście. Wierzyć w kogoś jest natomiast synonimem oświadczenia, że tego kogoś, tę drugą osobę się kocha. Język chrześcijański związał te treści ze stosunkiem człowieka do Boga: w sensie pełnym i właściwym wierzyć, zawierzyć i siebie powierzyć możemy tylko Bogu i wierzyć tylko w Niego.


Mając to wszystko na uwadze, należy powiedzieć, że w szatana z całą pewnością wierzyć nie można, skoro - wedle chrześcijańskiego wyobrażenia - jest on ucieleśnieniem zła i nieszczęścia. Będąc chrześcijanami, nie możemy miłować Złego. Dlatego też "wiara w szatana" (ani w wiekuiste potępienie) nie mogła znale?ć się w żadnym wyznaniu wiary Kościoła. Postawa chrześcijan w odniesieniu do Złego nie może być oddana za pomocą czasownika "wierzyć", lecz jedynie i wyłącznie przez bezokolicznik "wyrzekać się", co zresztą dzieje się w czasie obrzędu udzielania sakramentu chrztu. W sensie religijnym i teologicznym diabeł nie należy do skarbca chrześcijańskiej wiary. Katechizmowym absurdem byłoby pytanie o wiarę w szatana.


"Jednak - ktoś mógłby zripostować - jeżeli nie ma szatana, nie ma i piekła". Tego rodzaju rozumowanie nie ma żadnych podstaw. To, co zwiemy piekłem, może istnieć także bez "wiary w diabła". Krótko mówiąc: grzech jest rzeczywistością antropologiczną, a nie demonologiczną. Innymi słowy, tam, gdzie odpowiedzialność za grzech spada na człowieka, gdzie chodzi o jego zbawienie lub potępienie, tam zawsze i wszędzie zakłada się istnienie osobistej winy jednostki. To nie diabeł może pozbawić człowieka zbawienia, lecz sam człowiek pozbawia się zbawiającego Boga, sam odwraca się od zbawienia. Czy oznacza to, że rzeczywiście możemy pożegnać się z diabłem? Jak dotąd, daleko nie zaszliśmy. Sęk pewnie w tym, że brak nam kryteriów do rozstrzygnięcia zasygnalizowanego w tytule tego podrozdziału problemu. Cóż możemy powiedzieć o Złym, skoro nie jest on przedmiotem bezpośredniego Objawienia?


Za przyjęciem poglądu, że szatan jest bytem osobowym, przemawiałyby przypisywane mu cechy: chytrość, kamuflaż, przebiegłość, wyrafinowanie, inteligencja itp. Z drugiej jednak strony - jeżeli pełnia życia cechuje tylko Boga, wtedy to, co jest najbardziej radykalnie przeciwne tej pełni, stacza się nad przepaść nicości. Diabeł to siła niszczycielska, destrukcja, to swego rodzaju "nic". Jeżeli Bóg jest osobowy, to szatan stacza się nad przepaść nie-osoby. Trudno odnosić do niego pojęcie osoby w sensie określonej godności. Szatan jawi się jako zakłamanie, jako perwersja osobowej godności.


Joseph Ratzinger, zgłębiając specyficzne właściwości pierwiastka demonicznego, zwraca uwagę na szatańską "bezobliczowość", "anonimowość", która cechuje go jako istotę bytującą "pomiędzy" uchwytnymi kategoriami. Wynika z tego bardzo ważny wniosek: Gdy pytam o to, czy diabeł jest osobą, właściwa odpowied? winna wtedy brzmieć, że jest on nie-osobą (Un-Person), że jest rozkładem i rozpadem osobowości; dlatego cechą dlań charakterystyczną jest to, że występuje bez oblicza, że jego właściwą siłą jest to, iż jest nierozpoznawalny. Jedno pozostaje w każdym razie pewne, że owo "między" jest siłą realną; lepiej - jest skupiskiem sił, a nie tylko sumą ludzkich podmiotów "ja". Jest to więc jakaś rzeczywistość rozpostarta między dwoma biegunami "ja" i "ty". Ratzinger odwołuje się przy tym do myślenia dalekowschodniego, które choroby psychiczne tłumaczy nie tylko zachwianiem równowagi przez owo "między". To "między" jest siłą decydującą o losach człowieka: moc ta wymyka się spod kontroli "ja".


Leszek Kołakowski w Stenogramie metafizycznej konferencji prasowej szatana w usta szatana wkłada słowa: "Nie zależy mi na tym, by moje istnienie było uznane, zależy mi na tym, by dzieło zniszczenia nie osłabło. Wiara albo niewiara w mój byt nie wpływa na rozmiar mojej surowej pracy". Bezosobowość i bezobliczowość decydują o sile szatana. Jeśli nawet istnieje on osobowo, to w sensie tego słowa dalekim od zwykłego, normalnego życia. Całkowita negatywność wymyka się przecież wszelkim próbom dokładniejszych ustaleń.


Zbadanie fenomenu opętania też nie prowadzi dalej. Empirycznie nie sposób bowiem rozstrzygnąć, czy dany przypadek opętania da się wyjaśnić za pomocą psychologii, czy też kryje się za nim jeszcze coś innego. Możemy się nie wiem jak wysilać, a szatan pozostanie zagadką, rzeczywistością zagmatwaną, niedającą się rozjaśnić. Pewnie dlatego, że tak mało o nim wiemy, musimy tak dużo o nim mówić.


Tajemnica zła należy do permanentnego i podstawowego doświadczenia chrześcijanina. Człowiek bardziej lub mniej wyra?nie i dramatycznie czuje się wystawiony na działanie gro?nej rzeczywistości, czyhającej na niego zasadzki, której nie sposób ominąć. Ta potworna moc przewija się we wszystkich naszych doświadczeniach. W tę złą i przewrotną rzeczywistość człowiek czuje się niejako zanurzony. Atmosfera ta jawi się jako - by powiedzieć z łacińska - id (zaimek "to"), jako sytuacja rodzaju nijakiego, ale zarazem kryjąca w sobie moment osobowy. Zło jako takie ukazuje się zawsze dopiero wtedy, gdy dosięga człowieka-osobę; atakuje go w całej jego intymności. Jeżeli człowiek ulegnie temu natarciu, osobowa rzeczywistość ulega zmianie. W tym przedziwnym procesie zło staje się zdarzeniem osobowym. Jednak czy uporaliśmy się ze złem, próbując je "uosabiać"?

 


Ks. Alfons J. Skowronek (ur. 1928), teolog, emerytowany profesor Uniwersytetu kard. Stefana Wyszyńskiego, wieloletni członek Komisji Episkopatu Polski ds. Ekumenizmu i Podkomisji ds. Dialogu z Kościołami zrzeszonymi w Polskiej Radzie Ekumenicznej. Opublikował między innymi: Sakramenty wiary; Aniołowie są wśród nas; Kim jest Jezus z Nazaretu?

pobrano ze strony www.deon.pl


Przyjaciele ludzkiej duszy


Jakub Kołacz / 'Posłaniec Serca Jezusowego"

Aniołowie - to potężni, niewidzialni nasi krewni, którzy są stale pogrążeni w adoracji Boga… - ks. Jan Twardowski

Każdy wierzący wie, że kiedy Bóg z zachwytem spojrzał na Adama, którego właśnie powołał do istnienia, w mistrzowski sposób łącząc z sobą pierwiastki natury (bo stworzył go z prochu ziemi), z troską pomyślał, jak samotny może być ten doskonały wytwór Jego rąk. Zanim więc pierwszy rodzic poczuł się naprawdę samotny pośród uroków raju, Bóg postawił obok niego równie doskonałe dzieło: Ewę. W ten sposób mogli wspólnie zachwycać się własnym pięknem oraz odkrywać w sobie Boży obraz i podobieństwo do Stwórcy. Jednak jak pokazuje tradycja naszej wiary, nie był to jedyny gest Boga, mający wyjść naprzeciw i zaradzić potrzebom człowieka. Bóg w trosce o nasze bezpieczeństwo posłał nam dodatkową pomoc: niebieskie duchy - aniołów.

 

Niebieski posłaniec


Na próżno szukać w Piśmie świętym jednoznacznego potwierdzenia powszechnego przekonania, że każdy człowiek ma swojego anioła stróża, który jako dobry towarzysz i opiekun czuwa przy nim od chwili narodzin aż do śmierci. Jednak tak podpowiada nam wiele autorytetów chrześcijaństwa, a i sama Biblia, choć bardzo w tej kwestii oszczędna w słowach, rzuca na zagadnienie pewne światło. Anioł - tzn. posłaniec - pojawia się wtedy, gdy Bóg widzi potrzebę porozumienia się z człowiekiem: anioł przemawiał do Maryi i Józefa, umacniał także modlącego się Ogrodzie Oliwnym Jezusa. O opiece aniołów wspominają niektóre księgi Starego Testamentu, ale prawdziwym poematem o Bożej dobroci jest Księga Tobiasza, opisująca dzieje pewnej rodziny żydowskiej, której do pomocy został posłany anioł Boży. Na tej podstawie pobożność doprowadziła nas do przekonania, że Bóg daje każdemu niebiańskiego posłańca-stróża wspierającego nas w naszej pielgrzymce do nieba. Niektórzy chrześcijańscy pisarze starożytni, idąc śladem tych biblijnych wskazówek i pobożnego przekonania wierzących, uważali, że nie tylko poszczególni ludzie - co ciekawe, także niewierzący i wielcy grzesznicy - cieszą się opieką aniołów, ale także społeczności, grupy osób, a nawet Kościół. W końcu kult ten stał się na tyle powszechny, że doczekał się oficjalnej aprobaty Kościoła w formie ustanowienia osobnego święta, które obchodzono już w IX wieku.

 

Osobisty stróż


żywy kult aniołów stróżów, jaki rozwijał się przez wszystkie wieki, zaowocował wieloma modlitwami i pieśniami, mającymi wyrazić naszą cześć dla tych duchów i wdzięczność za ich gorliwą opiekę. Warto przy tym zauważyć, że stare modlitwy do świętych pisane były według pewnego schematu: opisują ich życie, w tym przede wszystkim heroiczność cnót oraz cuda związane z ich działalnością, kończą się natomiast pokorną prośbą o wstawiennictwo i pomoc w życiu, a szczególnie w godzinie śmierci. Nie inaczej jest w przypadku modlitw do aniołów stróżów. Wprawdzie nikt nie jest w stanie podać jakichkolwiek szczegółów z ich życia - poza kilkoma przypadkami anielskich misji opisanymi w Piśmie świętym - ale to nie przeszkadza, żeby wielbić wspaniałe przymioty ich natury. Oto pieśń, którą znaleźć można w starych zbiorach, ale nie sposób jej usłyszeć w naszych kościołach. Jej słowa ukazują nam niezwykłą rolę, jaką ma do spełnienia anioł:

 

Ty mnie na ręku jak matka piastujesz,
Ty mi do nieba drogę pokazujesz,
W pośrodku błędnych świata obłudności
świecisz w ciemności.

 

Zwłaszcza porównanie do dobrej matki trzymającej na ręku swe dziecko wskazuje nie tylko na zadanie, jakie ma do wykonania Boży opiekun, ale też niezwykłą relację, jaka może wytworzyć się między nim a człowiekiem. Innymi słowy, złączeni są na dobre i na złe. A obraz anioła świecącego jak lampa w ciemności oraz wskazującego tę właściwą drogę pośród labiryntu wielu innych możliwości ukazuje anioła jako wiernego i mądrego przewodnika. Kolejne słowa zwracają uwagę na moc niebiańskiego posłańca wobec mrocznych sił zła:

 

Ty w smutku cieszysz, Ty duszę wątpiącą
Radą swą wspierasz, Ty upadającą
Wydźwigasz z grzechu, chronisz od tyrańskich
Sideł szatańskich.

Mądry przewodnik


To wychwalanie pomocy ducha-przyjaciela może bez mała nie mieć końca, wiele jest przecież takich sytuacji, w których skłonny do grzechu człowiek, ograniczony, a nawet bezmyślny w swych działaniach, może pogubić się na drogach życia. Jak jednak życie ma swój kres i cel w niebie, tak też każda stara modlitwa, która wprawdzie rozpoczyna się od wychwalania niezwykłych przymiotów anielskich i skuteczności ich działania, kończy się jednak prośbą o doprowadzenie nas do nieba:

 

Proszę Cię także, Stróżu mój Aniele,
Przez którego mam dobrodziejstw tak wiele,
Strzeż, rządź i broń mnie, póki mnie przez siebie
Nie stawisz w niebie.

 

Posłany przez dobrego Boga anioł staje się częścią naszego życia, bierze w nim udział wtedy, gdy przeżywamy duchowe uniesienia, ale też stoi blisko, gdy przygniata nas ciężar grzechu i cierpienia. Jest przy nas na dobre i złe. Warto więc przynajmniej raz w roku - w dzień liturgicznego wspomnienia aniołów stróżów (2 X) - podziękować Bogu za tak wielką troskę o nas, bo nie pozostawia nas samych. Warto też samemu aniołowi ofiarować w darze ten jeden dobry dzień, aby docenić jego pomoc, a być może też... dać aniołowi nieco odpocząć, zanim kolejny raz nie wplączemy się w jakieś trudne sytuacje, po których znów będziemy śpiewać z wdzięcznością:

 

Aniołom stróżom nućmy chwały pienie,
Współtowarzyszom danym nam od Boga,
By krewkość ludzka nie przeszła w zginienie
Zasadzką wroga...

 

Na ten jeden dzień niech wdzięczność nasza będzie równie wielka, jak kiedy indziej "ludzka krewkość", która (o zgrozo!) tak wiele troski przysparza naszym aniołom.

pobrano ze strony: www.deon.pl

Patron ministrantów

Kancelaria

Kancelaria parafialna
czynna:
codziennie pół godziny po Mszy św.
(oprócz sobót, niedziel i świąt).

Modlitwa w drodze

Dobre media

Telewizja LUMEN

Razem TV

Translate - multilanguage

Pismo święte w mp3

Konferencja Episkopatu Polski

Orange Colour Red Colour Blue Colour Green Colour