Parafia Rzymskokatolicka Św. Michała Archanioła w Pawłowie k. Raciborza

Kancelaria parafialna
Czynna codziennie pół godziny po Mszy św. (oprócz sobót, niedziel i świąt).

Słowo na niedzielę

Obraz z kamery na żywo 24h

Ks. Kachnowicz i jego kolędowy pamiętnik

'201416_XMWl_758735_5920958660619534336_n_82.jpg'

Wizyta duszpasterska okiem księdza, który odwiedza ludzi w ich domach, oraz refleksje związane z tymi spotkaniami znalazły swój wyraz na niecodziennym blogu.

Na Facebooku ks. Łukasz dzieli się swoimi wrażeniami ze spotkań z ludźmi podczas wizyty duszpasterskiej. Wiele osób, które go znają, udostępnia jego wpisy, by pokazać, że wizyta duszpasterska to nie "maraton" od mieszkania do mieszkania, ale spotkania, które zostawiają trwały ślad. Kto nie wierzy, niech się przekona, czytając kolędowy blog ks. Kachnowicza, zatytułowany "Z pamiętnika kolędnika":

"Jeju, jeju, zaczęło się! Pierwszy dzień kolędy.

Tu w parafii chodzi się z ministrantem. Wchodzimy do jednej pani, a ta od samego progu zaczyna nas komplementować: - O jacy śliczni. O jakie mnie szczęście spotkało. No jak gwiazdki z nieba - mówi. Gęba już mi się od progu sama śmieje i wiem, że będzie fajnie. Ale to naprawdę jest fantastycznie sympatyczne, kiedy ktoś tak autentycznie cieszy się tobą. Gadamy, nagle pani wskazuje na małą (bardzo małą) sztuczną choineczkę stojącą na stole i opowiada jej historię: - Byłam na spotkaniu świątecznym i tam był taki pan, który mi ją dał w prezencie. Taki drobiazg, ale sympatycznie, trzeba się z małych rzeczy cieszyć. Piękna, prawda?

Spoglądam na tę choineczkę, no wygląda jak siedem nieszczęść: małe wystrzępione coś choinkopodobnego. Ale przecież widzę, że dla niej to jest najpiękniejsza choinka świata, więc mówię: - Pewnie, że piękna.

Okłamałem ją? Skądże. Widząc jej radość i słysząc tę historię, naprawdę zobaczyłem, że ta mała paskudna choineczka jest naprawdę piękna. Było w niej jakieś piękno pozaestetyczne. Tak się zagadała, że zapomniała o kopercie. Więc woła mnie: - Ej, wracaj, koperty Ci nie dałam.

W innym mieszkaniu małżeństwo i teściowa, która przyszła gościnnie. Teściowa wychwala zięcia: - To taka złota rączka i w ogóle złoty człowiek. Taki mi się wspaniały, kochany zięć trafił. Mówię: - O jak miło, że teściowa tak wychwala publicznie zięcia. Pewnie zięć się cieszy z takiej teściowej. Na co zięć mówi: - No, nie jest najgorsza.

Jakiż to był cudny kontrast. No ale teściowa mnie urzekła. Bo nagle coś mówi o pielgrzymkach, że chodzi co roku na piesze pielgrzymki do Częstochowy. Pytam ją: - I w tamtym roku też pani była? - No pewnie, przecież dopiero mam 86 lat! - odpowiada. No tak. - A dwa lata temu byłam na tej ekstremalnej drodze krzyżowej z wojskiem do Wąwolnicy. Rok temu też, ale ta ostatnio była nad Zalew, a tam w nocy po lesie się idzie i dużo konarów. Tamta była dłuższa, 40 km, ale lepiej się w nocy szło, bo trasa była lepsza.

Dziękuję. Nie mam pytań.

Inna pani, na wózku. Problemy z biodrami, z kolanami, i jeszcze coś tam. Córka w USA od długiego czasu. - Prawie co roku latam do córki.

Myślę sobie, wow, naprawdę widać, że poruszanie się w jej stanie nie należy do najłatwiejszych rzeczy. - Mam przesiadkę w Anglii. Ale to zgłaszam już w Warszawie, oni mi tam podstawiają wózek, jak się przesiadam. Teraz to polecieć do Stanów, to tak, jakby pojechać do Świdnika.

Kobieta uśmiechnięta, pełna energii. Mąż wtrąca: - Ona lepiej jeździ samochodem niż chodzi. - Nogi mi trochę puchną, jak dłużej siedzę, ale daję radę. To czasem o kulach pochodzę - mówi ona. Dobrze, że mam otwarte oczy, bo jakbym nie widział, to bym w życiu nie powiedział, że to mówi kobieta, która siedzi przede mną na wózku. Kobieta zadowolona z życia.

Inna starsza pani pytana czego jej życzyć, stwierdza: - Cóż my sobie możemy życzyć więcej?

Przeżyła okupację, pamięta czasy, kiedy nic nie było, oprócz biedy, niepewności. Dzisiaj mamy naprawdę wszystko i często tego nie doceniamy, bo wydaje się nam to takie oczywiste. Siedziała na wózeczku, zadowolona z tego, co ma. Naprawdę dobrze jest czasem usłyszeć takich ludzi i zdać sobie sprawę, że naprawdę mamy wszystko, a nawet o wiele, wiele więcej niż potrzeba.

W jednym z mieszkań wchodzimy, pani nas wprowadza i nagle poślizgnęła się na małej gwiazdce, która spadła z choinki. - No jak to nigdy nie wiadomo, na czym się człowiek poślizgnie, nawet na gwiazdce można się przejechać. No to módlmy się, żebyśmy się na niczym nie przejechali w tym roku - proponuje.

I w ogóle mnóstwo sympatycznych spotkań, pełnych życzliwości, serdeczności. No naprawdę, jaram się!

Proszę państwa, nowy sezon #zPamiętnikaKolędnika uważam za otwarty".

Zobacz także

powrót

W serwisie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej informacji w polityce prywatności.

×